Premier Albanii Edi Rama wezwał NATO do wzmocnienia swojej obecności wojskowej w Kosowie i zapewnienia bezpieczeństwa granic kraju z Serbią. Ostrzegł, że niedawne przypadki przemocy na tle etnicznym w Kosowie mogą wywołać większy konflikt na Bałkanach.
Premier uważa, że granica Kosowa z Serbią utraciła kontrolę i stała się miejscem różnorodnych nielegalnych działań, takich jak przemyt narkotyków i broni, a także infiltracja ultranacjonalistów. Może to doprowadzić do poważnych wstrząsów w regionie.
Kosowo, była prowincja serbska, która ogłosiła niepodległość, pozostaje regionem pełnym napięć, w którym w ostatnich miesiącach dwukrotnie doszło do przemocy na tle etnicznym. Kraje zachodnie obawiają się, że Rosja może wykorzystać tę sytuację do zaognienia konfliktu na Bałkanach i odwrócenia uwagi od wydarzeń na Ukrainie.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przemawiając w stolicy Macedonii Północnej, Skopje, podkreślił, że NATO nie widzi zagrożenia militarnego dla swoich sojuszników na Bałkanach Zachodnich. Przyznał jednak, że rośnie napięcie, zwłaszcza w Kosowie, i powiedział, że NATO zwiększyło tam swoją obecność wojskową, wysyłając 1000 dodatkowych żołnierzy i potężniejszą broń.
Zapytany o możliwość rozmieszczenia w Kosowie dodatkowych sił pokojowych Stoltenberg odpowiedział, że jest to możliwe, a determinacja będzie uzależniona od rozwoju sytuacji. We wrześniu w północnej części Kosowa doszło do starć i strzelaniny, w wyniku których zginął kosowski policjant. Serbia odrzuca odpowiedzialność i nie uznaje niepodległości Kosowa.