Zachodni sojusznicy Ukrainy zaczęli wyrażać zaniepokojenie rosnącymi wpływami Andrija Jermaka. Awans Jermaka w hierarchii władzy i jego rola w kluczowych decyzjach wzbudziły obawy o możliwą koncentrację całej władzy w jego rękach. O tym w artykule Bloomberga.
Kiedy w czerwcu światowi przywódcy zebrali się w Szwajcarii, aby omówić wojnę na Ukrainie, doniesienia te pozwoliły zajrzeć za kulisy gier politycznych toczących się w Kijowie, gdzie Wołodymyr Zełenski stara się zachować poparcie.
Kiedy prezydenci i premierzy zebrali się do wspólnego zdjęcia na tle malowniczego alpejskiego krajobrazu, pośrodku grupy, zaledwie na wyciągnięcie ręki od swojego szefa, stał wysoki ukraiński urzędnik w zielonym mundurze.
Każdy, kto miał do czynienia z ukraińskim prezydentem, z pewnością rozpozna Andrija Jermaka, szefa jego administracji, który jest zawsze u jego boku. Jego niezwykła pozycja – przed wiceprezydent USA Kamalą Harris, pomiędzy prezydentem Szwajcarii a przyszłym szefem NATO – odzwierciedla rosnące wpływy najbliższego doradcy Zełenskiego w ukraińskiej hierarchii władzy w czasie wojny.
Ponieważ rosyjska ofensywa trwa już trzeci rok, niektórzy międzynarodowi zwolennicy Ukrainy są coraz bardziej zaniepokojeni tym, w jakim stopniu proces decyzyjny koncentruje się w rękach 52-letniego Jermaka, byłego producenta filmowego, który stał się jedyną osobą mającą bezpośredni wpływ na prezydenta na wszystko, od polityki zagranicznej po planowanie wojskowe.
„Nie biorę udziału w każdej pracy, tylko koordynuję” – powiedział Jermak w środę w wywiadzie w swoim biurze w Kijowie. „Tak, jestem bardzo dumny, że prezydent pyta mnie o opinię, ale pyta mnie o opinię, ponieważ uzyskuję wyniki”.
Obawy o Jermaka pojawiają się w niebezpiecznym dla Zełenskiego momencie.
Ukraina stara się odeprzeć nową rosyjską ofensywę i przygotowuje się do przyszłej zimy ze zniszczoną infrastrukturą energetyczną, a wybory w USA i możliwość powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu rodzą pytanie, jak długo Kijów może liczyć na wsparcie swojego kraju sojusznicy. Samemu prezydentowi można też zarzucić brak legitymizacji – jego kadencja zakończyłaby się 20 maja, gdyby stan wojenny nie przełożył wyborów.
Pomysł, że Zełenskiemu brakuje legitymacji na Ukrainie, jest tematem dyskusji propagowanym przez jego wrogów na Kremlu. Jednak jak większość najlepszych technik propagandowych, porusza ona rzeczywiste pytania o to, czy na dłuższą metę opłacalne jest zawieszenie normalnego procesu demokratycznego, zwłaszcza gdy zaczynają pojawiać się oznaki rozczarowania rządem.
„Wszystko to robi się tylko po to, aby mnie zaatakować” – powiedział 3 lipca Zełenski w wywiadzie dla telewizji Bloomberg, w którym nazwał Yermaka „potężnym menedżerem”.
Prezydent odpowiedział na krytykę, że szybki awans Jermaka doprowadził do koncentracji władzy w jednej ręce i stwierdził, że ataki na szefa jego sztabu zbyt harmonijnie łączą się z prowadzoną przez Kreml kampanią dezinformacyjną. „Robi, co mu mówię, i wykonuje zadanie” – powiedział.
Awansowi Jermaka towarzyszył upadek wielu innych wysokich rangą urzędników – wśród nich m.in. marszałek parlamentu, szef banku centralnego i jego poprzednik na stanowisku szefa sztabu. I sam Yermak często sobie z tym radził. Tak przynajmniej twierdzą osoby zaznajomione ze sprawą, które wypowiadają się pod warunkiem zachowania anonimowości.
Dalsze zmiany personalne nie są odległe.
W zeszłym miesiącu ukraiński przywódca potwierdził, że rozważa zmianę rządu, choć odmówił komentarza w sprawie powszechnych spekulacji, że mógłby zastąpić premiera Denysa Szmyhala.
„Szef administracji prezydenckiej nieformalnie zawsze miał na Ukrainie dużą władzę” – stwierdziła Oksana Shevel, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Tufts pod Bostonem, która dodała, że brak zaufania ukraińskiego społeczeństwa do Jermaka może ograniczyć jego możliwości w przyszłość.
Jedna z delegacji określiła Jermaka jako upartego urzędnika o ogromnych wpływach, często stawiającego żądania wykraczające poza rzeczywistość. W szczególności wymóg stworzenia dużej floty myśliwców F-16. Chociaż pierwsze myśliwce przybyły w tym tygodniu, proces ten był utrudniony z powodu opóźnień, niedoborów części zamiennych i bariery językowej między ukraińskimi pilotami a instruktorami, co znacznie ograniczyło początkowe cele, jak podał w zeszłym miesiącu Bloomberg.
Jermak nie należy do tych, którzy pracują w cieniu rządu, bo 190 centymetrów wzrostu góruje nad Zełenskim. Jego profil w mediach społecznościowych jest wypełniony zdjęciami Yermaka z papieżem Franciszkiem, prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i innymi osobami – często z szefem poza zasięgiem wzroku.
7 czerwca Jermak na swoim kanale Telegram uścisnął dłoń prezydentowi USA Joe Bidenowi, podczas gdy Zełenski witał się w pobliżu z ministrem obrony Lloydem Austinem, co stanowi naruszenie protokołu, co wywołało zjadliwe komentarze w Kijowie.
Sytuacje te dały początek powszechnemu wśród Ukraińców żartowi na temat szefa sztabu: „Nie jest numerem jeden, ale też nie jest numerem dwa”.
Stan rządu jest poważną kwestią dla sojuszników NATO i międzynarodowych darczyńców – w tym Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego – dla których przejrzystość stała się kluczowym warunkiem zapewniania funduszy.
Przypisywane Jermakowi przetasowania wzbudziły obawy, że dalsza eskalacja konfliktu między Zełenskim a jego najbliższym otoczeniem może nie pozostawić miejsca na tak potrzebne reformy mające na celu walkę z korupcją i wzmocnienie praworządności.
Ale możliwości Yermaka są szersze niż któregokolwiek z jego poprzedników. Odegrał centralną rolę w podejmowaniu wszystkich kluczowych decyzji w czasie wojny: wymianie generała Załużnego, dostawach broni, negocjacjach w sprawie gwarancji bezpieczeństwa, nadzorowaniu wymiany jeńców oraz – na szczycie w Szwajcarii – zaangażowanie Globalnego Południa po stronie Kijowa.
Niektórzy urzędnicy porównują jego rolę do dyrektora generalnego, a Zełenskiego do prezesa zarządu.
„Oczywiście czytam i słyszę, co ludzie mówią o mojej mocy, ale powiedz mi, proszę, jak mam tej mocy używać? Pracować 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, brać na siebie więcej obowiązków i większe ryzyko” – powiedział Yermak w wywiadzie. Dodał, że Zełenski to „osoba, która wierzy, że ważne jest słuchanie i poznawanie różnych opinii. Zawsze podejmuje decyzje samodzielnie.”
Zastąpienie popularnego ukraińskiego generała Walerego Załużnego w lutym wywołało gorącą debatę w stolicach NATO w chwili, gdy Kijów stanął w obliczu nowej rosyjskiej ofensywy.
W maju Jermak przyczynił się do dymisji ministra infrastruktury Oleksandra Kubrakowa, urzędnika niegdyś bezpośrednio powiązanego z Zełenskim. Źródła podają, że był także blisko administracji Bidena.
Biuro prezydenta nie wyjaśniło odpowiednio dymisji, co spowodowało, że zagraniczne rządy były zdziwione tą decyzją.
W szczególności ambasador USA na Ukrainie Bridget Brink zamieściła na platformie społecznościowej X wpis, w którym 9 maja, czyli w dniu zwolnienia ministra w wyniku głosowania w parlamencie, pochwaliła Kubrakowa. Brink podziękował Kubrakovowi za „wspaniałe partnerstwo” w ciągu ostatnich dwóch lat, gdy pracował na rzecz wspierania ukraińskiego eksportu, infrastruktury energetycznej i wzrostu gospodarczego.
„Nie mogę się doczekać okazji, aby pozostać blisko, aby pomóc Ukrainie wygrać wojnę i wygrać przyszłość” – napisał ambasador.
Główne wysiłki dyplomatyczne w Szwajcarii, gdzie Jermak prawie dowodził, również nie poszły zgodnie z planem. Pod koniec dwudniowego szczytu w Lucernie, który był zwieńczeniem miesięcy dyplomacji, Ukrainie nie udało się przeciągnąć na swoją stronę kluczowych państw uczestniczących, w tym Indii, Indonezji, Republiki Południowej Afryki i Arabii Saudyjskiej.
Jednak według źródeł zaznajomionych z ich relacjami Zełenski tolerował czasami bezwzględne metody Jermaka, postrzegając go jako osobę rozwiązującą problemy, która oferuje szybkie i łatwe rozwiązania, nie obciążając prezydenta. Zaufanie Zełenskiego do Jermaka było na poziomie zaufania do jego żony Oleny Zełenskiej. Według nich Yermak dołączył do pary nawet podczas zagranicznych wakacji przed wojną.
Inny urzędnik rządu NATO powiedział, że rola szefa sztabu w systemie prezydenckim na Ukrainie jest zawsze narażona na spekulacje spiskowe i że Yermak ma reputację osoby, która potrafi wszystko załatwić.
Bliskość między Zełenskim a jego głównym doradcą znajduje również odzwierciedlenie w ich bliskim mieszkaniu w kompleksie prezydenckim przy ulicy Bankowej, niegdyś zamożnej części śródmieścia Kijowa, która obecnie zamieniła się w ufortyfikowany wał barier i punktów kontrolnych. Od początku wojny Zełenski i jego najbliższa świta nazywają to miejsce swoim domem.
„To bardzo silna osobowość” – Yermak powiedział o swoim szefie. „Wszystko, co ma, sam stworzył. Nikt mu nie pomógł. I to samo mogę powiedzieć o sobie.”
Życiorys Jermaka odzwierciedla uprzywilejowane sowieckie wychowanie. Jego ojciec pod koniec lat 80. pracował w ambasadzie sowieckiej w Afganistanie. Po ukończeniu Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki w Kijowie, uzyskując dyplom z prawa, pod koniec lat 90. Jermak założył firmę specjalizującą się w prawach własności intelektualnej.
Praca w największym ukraińskim kanale telewizyjnym „Inter” umożliwiła mu kontakt z Zełenskim, który był producentem wykonawczym. Śledził drogę Zełenskiego od komika stand-upowego i gwiazdy telewizyjnej komedii „Sługa ludu”, w której wcielił się w rolę nauczyciela, do prezydentury.
Pierwszym zadaniem Jermaka po dołączeniu do nowo wybranej administracji Zełenskiego w 2019 r. było nawiązanie kontaktu z Rudym Giulianim, głównym przedstawicielem Trumpa na Ukrainie, podczas gdy ówczesny prezydent próbował nakłonić władze Kijowa do zbadania działalności Bidena przed kampanią w 2020 r.
Doradca prezydenta był początkowo głównym kanałem Giulianiego, który próbował nakłonić Zełenskiego do ogłoszenia śledztwa. Ich wymiana zdań doprowadziła do rozmowy telefonicznej Trumpa z Zełenskim w lipcu 2019 r., po której posypały się oskarżenia o podżeganie obcego rządu do ingerencji w sprawy wewnętrzne USA, których kulminacją był pierwszy impeachment Trumpa.
Jego kolejną nominacją było stanowisko głównego negocjatora Ukrainy w ramach porozumień mińskich, które miały załagodzić napięcia z Rosją w związku z jej wsparciem dla separatystów we wschodniej Ukrainie. Spotkania z urzędnikami Kremla zapewniły Jermakowi reputację osoby zajmującej w procesie dyplomatycznym bezkompromisowe stanowisko, często widzącej świat czarno-biało – podają źródła.
W ostatnim czasie Jermak zaangażował się w działalność dyplomatyczną jako architekt planu pokojowego Ukrainy, którego celem jest przekonanie sojuszników spoza Zachodu do żądań Kijowa zakończenia wojny przed rozpoczęciem procesu negocjacyjnego z Rosją. Pomimo niepowodzenia w Szwajcarii Jermak zapowiedział, że w dalszym ciągu będzie zabiegał o wsparcie partnerów, m.in. organizując kolejny szczyt, w którym mogłaby wziąć udział Rosja, choć ta odrzuciła ten projekt. W rozmowie z reporterami kilka dni po szczycie główny doradca przyznał, że Ukraina jest w niekorzystnej sytuacji, jeśli chodzi o zasoby Kremla – ale Kijów wciąż może wygrać.
„Rosja nie jest zmotywowana” – powiedział dziennikarzom Jermak podczas konferencji telefonicznej. „W końcu zwycięstwo jest po stronie tych, którzy są zmotywowani”.