RZECZYWISTY

Trump chce uwolnić doradcę poprzez połączenia z dziennikarzem

Prezydent USA Donald Trump zmierzył się z dylematem: zwolnienie lub zachowanie swojego doradcy Michaela Voltza. Głównym powodem oburzenia Trumpa nie był wyciek ważnych informacji, ale fakt, że Voltz miał kontakt z dziennikarzem Atlantyku Jeffreyem Goldbergiem, którego Trump szczerze nienawidzi.

Incydent miał miejsce po tym, jak doradca Trumpa przypadkowo dodał Goldberga, aby sygnalizować czat, który omówił przyszły atak na Jemen. W rezultacie dziennikarza uzyskano dostęp do tajnych danych. Jednak zamiast skupiać się na problemie wycieku informacji, prezydent Stanów Zjednoczonych był zły z powodu związku Voltza z dziennikarzem. Publicznie Trump zademonstrował poparcie doradcy, nazywając go „dobrym człowiekiem” i krytykując media za wysadzenie sytuacji. Jednak za zamkniętymi drzwiami jego ton był zupełnie inny. Źródła New York Timesa twierdzą, że prezydent był zły i próbował znaleźć powód do wyzwolenia Voltza. Przede wszystkim Trump był zdenerwowany, nawet nie faktem wycieku, ale że Voltz rozmawiał ogólnie z Goldbergiem. W końcu ten dziennikarz wielokrotnie krytykował prezydenta i od dawna traktuje go.

Pomimo irytacji Trump postanowił nie uwolnić Voltz. Głównym powodem jest niechęć do tworzenia skandali na początku ich drugiej kadencji prezydenckiej. Według źródeł Trump stara się unikać permutacji personelu publicznego na szczycie przywództwa USA, przynajmniej na początku swojej administracji.

NIE PRZEGAP

CIEKAWE MATERIAŁY NA TEMAT